Mieszkanie+ to plan rządu PiS na rozwiązanie problemów mieszkaniowych Polaków. Zgodnie z przedstawionymi założeniami, rząd planuje realizację programu bez udziału sektora prywatnego. Powołane będą dwie nowe instytucje: Narodowy Fundusz Mieszkaniowy odpowiedzialny za dostarczanie gruntów pod budowę i finansowanie programu oraz Narodowy Operator Mieszkaniowy, który będzie decydował o lokalizacji inwestycji, prowadził budowę i przydzielał mieszkania.

Z zapowiedzi ministra infrastruktury i budownictwa wynika, że mieszkania będą budowane w cenie 2,5 złotych netto za metr kwadratowy. Cena ta jest niemal o połowę niższa od przeciętnej podawanej przez GUS wartości odtworzeniowej metra kwadratowego mieszkania. W założeniach  budżet państwa nie dopłaci do programu ani złotówki. Skąd więc mają pochodzić pieniądze? Skarb Państwa i rządowe agencje mają przekazać do NFM ziemię nadającą się na cele mieszkalne. Wykluczeniem wartości gruntów z ceny,  minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk uzasadnia niskie stawki za metr kwadratowy. Państowowe grunty wydają się być kluczem do sukcesu Mieszkania+.

Na części gruntów będą powstawały budynki z mieszkaniami na wynajem. Jak zapowiada MIB, jest kilkadziesiąt tysięcy potencjalnych lokalizacji. Reszta zasobu może służyć finansowaniu przedsięwzięcia: atrakcyjne grunty mogą być sprzedawane, mogą być brane pod ich zastaw kredyty lub emitowane papiery wartościowe